Niższy ZUS od 2020 roku będzie zależeć od wyników przedsiębiorcy za 2019 rok

Niższe składki ZUS wahają się w przypadku ok. 260 tys. przedsiębiorców. O tym, czy w przyszłym roku zapłacą mniej, zadecydują ich tegoroczne obroty i zyski. Wystarczy 120 tys. złotych przychodu, aby w 2020 roku nie załapać się na ulgę na ZUS.

Według zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego na niższe składki liczyć mogą ci przedsiębiorcy, których dochody nie przekroczą 6 tys. złotych miesięcznie, a przychody 10 tys. złotych. "Rzeczpospolita" informuje, że ulga na ZUS obejmie tylko tych, którzy zmieszczą się w obu limitach narzuconych przez rząd.

To ważna wiadomość dla tych przedsiębiorców, którzy mają wysokie obroty, ale nie odnotowują z tego dużego przychodu. Mowa tutaj np. o sklepikarzach, którzy muszą zakupić towary, aby następnie odsprzedać je z zyskiem. Limit przychodów na poziomie 10 tys. złotych jest dla nich dobrą wiadomością, ponieważ będą mogli zapłacić niższe składki (naliczane od osiąganego przez nich dochodu).

Również ok. 130 tys. przedsiębiorców, którzy odnotowali przychody w 2018 roku poniżej 67,5 tys. złotych (i płacą z tego powodu mniejsze składki) będą mogli zapłacić na ZUS jeszcze mniej, niż dotychczas. Muszą spełnić jednak dwa warunki: utrzymać niskie przychody w 2019 roku, a także mieć też niskie zyski z działalności.

ZUS będzie mieć mało czasu na wprowadzenie nowego systemu, który ma działać już od początku przyszłego roku. Dlatego też naliczanie ulgi na podstawie rozliczenia podatkowego za rok poprzedni, jest ułatwieniem dla Zakładu.

– To chyba najbardziej rozsądne z możliwych rozwiązanie – mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, w rozmowie z "Rz".

– ZUS zawsze był przeciwny propozycji, żeby wysokość składek zależała od bieżących rozliczeń podatkowych, gdyż twierdził, że będzie to powodowało zbyt duży chaos. Powstaje jednak pytanie, co z przedsiębiorcami, którzy w okresie korzystania z preferencji znacząco przekroczą limity zysków i obrotów. Czy w takiej sytuacji będą korekty wysokości płaconych przez nich składek? – pyta ekspert.

System nie będzie uwzględniać też pogorszenia się sytuacji przedsiębiorcy – jeżeli np. straci on część klientów w 2020 roku, to na obniżenie składek na ZUS poczeka do 2021 roku. Właściciele firm będą mieć tylko siedem dni początkowych stycznia, żeby złożyć wniosek do ZUS-u o naliczenie niższych składek. Tak krótki czas wymusza na nich błyskawiczne rozliczenie podatkowe.

 

Źródło: MONEY